Wieści 3.

luty 4, 2009

Duchowny ze Szczyrku promuje wiarę za pomocą nalepek

Luterański ksiądz Jan Bryt na przełomie grudnia i stycznia rozpoczął swoją akcję szerzenia wiary w Boga przyklejając do autobusów i samochodów naklejki z napisami w stylu “Wierzysz w Boga? Nie jesteś sam” która ma być odpowiedzią na hasła głoszone na Zachodzie Europy przez ateistów w ten sam sposób.

Można powiedzieć że pomysł jest szczytny, tym bardziej że ten duchowny pragnie rozszerzyć swoją akcję na całą Polskę jednak czy na pewno? A co jeśli na księdza miały wpływ niedawno przeczytane magiczne księgi pochodzące z całego świata a sprowadzane przez podejrzanych pracowników? Czy na duchownego mogły mieć wpływ tomy takie jak Pseudomonarchia Daemonum, Picatrix czy też fragmenty Manuskryptu z Sussex?

Być może na naklejkach są zamaskowane mistyczne sigile mające wpłynąć na umysły ludzi którzy na nie będą patrzeć? Jeśli tak to jakie rzucono na nie zaklęcie? Czy kapłan chce zdominować umysły ludzi wciągniętych do akcji i podporządkować swej woli? A może mają one wpłynąć na naszą podświadomość i zmusić nas do szukania mrocznych i niesamowicie plugawych tajemnic które skrywają pradawne, nietknięte ludzką stopą miejsca na Ziemi?

Istnieje też inna możliwość, ksiądz wcale nie musi być złym czarownikiem chcącym zdobyć potęgę lub odnieść inne korzyści. Być może toczy pojedynek z innym czarownikiem, zwalczając ogień ogniem?

Bunt pasażerów rosyjskiego samolotu
Pasażerowie samolotu linii Aeroloft którym przyszło lecieć lotem 315 z Moskwy do Nowego Jorku doznali masowej psychozy kiedy usłyszeli dziwnie bełkoczącego przez głośniki kapitana. Jak mówią sami pasażerowie mieli wrażenie że pilot jest pijany lub mówi w jakimś innym, całkowicie obcym i niezrozumiałym języku.

Tutaj sytuacja jest wyjątkowo dziwna, nikt nie przytacza słów jakie mówił kapitan samolotu jednak jego mowa była na tyle egzotyczna i niemożliwa do pojęcia że ludzie wpadli w szał. Pozostaje pytanie czemu?

Jeśli założymy że pilot był czarnoksiężnikiem możemy wysunąć tezę że testował na swoich pasażerach mroczne zaklęcie wywołujące gniew i panikę, jednak czy byłby tak głupi i testował czar który może bardzo łatwo obrócić się przeciwko niemu? Poza tym nikt też nigdy nie mówił żeby kapitan lotu 315 posiadał jakieś niezdrowe hobby.

W takim razie co mogło wywołać u pilota ten bluźnierczy potok słów? Samolot lecąc z Moskwy do Nowego Jorku leciał nad Atlantykiem gdzie zatonęła pradawna Atlantyda, może temu człowiekowi udało się w jakiś niesamowity i całkowicie obcy nam sposób odebrać i nadać jakąś transmisję pochodzącą z czasów tamtej zamierzchłej cywilizacji? Nie wiemy jednak czy była to transmisja magiczna czy też użycie jakiejś zaawansowanej i niepojętej dla ludzkiego rozumu technologii.

A co jeśli kapitan, lecąc zauważył jakieś obrzydliwe i zdeformowane istoty i nieświadomie wypowiedział jakąś mroczną i przedwieczną inkantacje która zakodowana jest w naszych umysłach i ciałach od czasów kiedy ludzkość była mało liczącą się rasą która bała się wszelkich fenomenów jakie widziała?

Kolejna teza jaką możemy wysunąć jest taka że w ciało kapitana podczas lotu wszedł duch jakiegoś dawno zmarłego maga, być może nawet z samej Atlantydy czy Hyperborei! Jednak obca dusza która znalazła się w całkowicie nowej i niespodziewanej dla siebie sytuacji wcisnęła przypadkowo klawisz włączający głośniki i wypowiedziała jakieś zdanie w swym plugawym narzeczu.

Przedmioty 1

grudzień 24, 2008

Droga Marto,

piszę do Ciebie ten list nie w nadziei, że mi uwierzysz – wszak potępili mnie już wszyscy, których znałem. Ty pierwsza zresztą kazałaś mi się wynosić z naszego domu zaraz po tym, gdy zainteresowałem się kolekcjonowaniem tych egzotycznych figurek.

O, Marto! Dlaczego nie mogę już do Ciebie wrócić? Czy nie jest jeszcze za wcześnie, by mnie potępiać? Przyznaję się – to wszystko moja wina… Czy wybaczysz mi?

Jednak czuję, że muszę pisać, obojętnie, czy mi wybaczysz, czy całkiem uznasz mnie za przeklętego potwora. Czuję się lepiej, gdy spisuję te memuary – być może są to ostatnie litery, jakie kiedykolwiek napiszę.

To właśnie figurki z Afryki dażyłaś najgłębszą pogardą, kiedy zacząłem je sprowadzać do naszego domu. Pamiętam je wszystkie, mam je w pamięci tak żywo, że gdybym wyobraził je sobie przed sobą, stanęłyby przede mną tłumem topornie ociosanych kawałów drewna, opalonych, wyługowanych, namaszczonych spirytualnymi maściami. Wiem, Marto, wiem o tym, że ten drewniany tłum nagich młodzieńców śni Ci się do dzisiaj.

Opowiadałaś mi bowiem, jak gwałcily Cię w snach.

Jednak nie pokazalem Ci najlepszej z nich – i być może dobrze dla Ciebie, że tak się stało. Wszystkie figury spaliłaś, niby na funeralnym stosie, a czarny dym i popiół osiadły na rzece. Jednak tą mam do teraz. Spogląda na mnie z półki, jedyna, posępna, czarna.

Przedstawia ona dość nietypowy widok, nawet jak dla tych czarnych dzikusów. Wiem, bo się pytałem – wlaściciel z ulgą oddał mi ją. Mówił, że ona jest przeklęta, jednak ja – głupi! – zlekceważyłem jego ostrzeżenia i kupiłem ją. Murzyn odszedł, z wyraźnym wyrazem ulgi na jego twarzy, ja zaś umieściłem ją w moim nowym domu.

Jest noc, gdy piszę ten list, a mam wrażenie, że jej dziwne, skośne oczy patrzą na mnie. Świecą żółtym światłem.

Przedstawia ona nietypowego młodzieńca w wieku około dwudziestu lat. Uderza dokładność drewnianej rzeźby, jakby ryto nie w drewnie, ale w litym kamieniu. Rysy twarzy zostały oddane tak dobrze, że tylko dziwić się można, jak artysta znał ciało ludzkie.

Jednak są i ciemniejsze strony tej figurki, które przerażają mnie do szpiku kości. Z jej całej promieniuje aura jakiejś żarłoczności – brzuch młodzieńca, mimo dobrej postury reszty ciała, jest napęczniały i dziwnie pofałdowany, co w groteskowy sposób psuje wizję starożytnego kurosa. Sutki są szpiczaste, ciemne. Ma długie zęby i skośne oczy, malowane na żółto.

Najobrzydliwszym jednak motywem w figurce jest jego wielki, naprężony, gruzłowaty fallus, który sterczy bluźnierczo, urągając wszelkim świętościom i moralności. Napomyka mi o wizjach – na bogów! Śnię o tym co noc! – które mówią o starożytnym Kadath, Yig, o wielkim Cthulhu śpiącym w zatopionym mieście R’lyeh, ale przede wszystkim o koszmarnej Shub-Niggurath z Tysiącem Rogatych. To przez tą figurkę przemawia jej plugawa chuć. Widzę tysięczne orgie przy świetle księżyca, gdzie wykrzykuje się przeklęte imiona w ohydnej kopulacji…

Dlatego też błagam Cię, Marto, nie próbuj mnie szukać. Nie próbuj wynajmować detektywów, bowiem jednego już zabiło to, co mnie ściga. Zapomnij o mnie i najlepiej wyjedź z Arkham, póki Ci życie miłe, jeśli nie chcesz skończyć jako łup żądnych satyrów. Spal wszystkie moje zdjęcia i wyjeżdżaj stąd z całą rodziną. Jeśli tego nie zrobisz, spocznie na Was cień, przed którym uciekam już od paru miesięcy.

Muszę kończyć pisać; czuję, jak ciemność wokół mnie gęstnieje, a cienie, które padają z lampy zaczynają się niebezpiecznie chybotać. Boję się, że nie przeżyję następnej nocy.

Kocham,

John Court

Wieści 2.

grudzień 24, 2008

Ronaldihno został obrabowany

Na początku bieżącego tygodnia do domu znanego piłkarza w Mediolanie ktoś się włamał i zrabował cenne przedmioty. Policja nie bardzo była w stanie określić co skradziono ponieważ obrabowany przebywa teraz w Brazylii gdzie zamierza spędzić Boże Narodzenie i dopiero jak wróci z Włoch będzie mógł stwierdzić co przepadło.

Policja nie przekazała do wiadomości publicznej wiadomości że piłkarz kiedy tylko dowiedział się o włamaniu zadzwonił spanikowany do Włoch i spytał czy z domu nie zniknęła przypadkiem kamienna figurka dziwnej istoty.

Piłkarz nie jest kultystą ani magiem, jakiś czas temu podczas podróży po Brazylii natrafił w antykwariacie na starą rzeźbę i ją zakupił, bardzo mu się spodobała, nie uświadamiał sobie tego ale z dnia na dzień coraz bardziej się do niej przyzwyczajał i coraz częściej o niej myślał.

Teraz jest gotów zrobić wszystko żeby odzyskać posążek, już wynajął dwóch prywatnych detektywów i zlecił im to zadanie. Jednakże odnalezienie figurki którą skradziono dla działającego we Włoszech kultu Czerwonego Pucharu nie będzie łatwe…

Wieści 1.

grudzień 22, 2008

19-latek staranował grupę ludzi na przystanku

W miejscowości Sławsk 19 letni kierowca staranował ludzi czekających na przystanku, wszystkie były kobietami, miały kolejno 66, 22 i 16 lat. Najstarsza nie przeżyła zderzenia z samochodem zaś pozostałe dwie odniosły ciężkie obrażenia. Badania policji nie wykazały obecności w ciele kierowcy alkoholu ani żadnych narkotyków.

Powstaje więc pytanie czemu to zrobił? Mamy zimę i jak przeciętny człowiek możemy tłumaczyć to śliską nawierzchnią i tym że samochód po prostu “zniosło”. Jednak w taki sposób nigdy nie odkryjemy żadnej prawdy rządzącej światem.

Być może młody kierowca szukał kiedyś pomocy u miejscowej czarownicy, być może miał kłopoty ze zdrowiem lub dziewczyną. Nie nazywa jej sie tu czarownicą czy wiedźmą tylko wróżką, oficjalnie stawia tylko tarota lub wróży metodą radiestezyjną. Jednakże dla bardziej zdeterminowanych klientów oferuje również inne usługi, w zamian za pieniądze, lub jakąś bliżej nie określoną przysługę jest gotowa wraz ze swym konwentem rzucać uroki na wskazanych ludzi.
Być może urok którego zażyczył sobie chłopak nie zadziałał jak powinien. Być może dziewczyna którą chciał w sobie rozkochać za pomocą czarów przez ten urok zmarła i w odwecie postanowił zabić wszystkie trzy czarownice? A może wróżka nie była wśród tych trzech kobiet które potrącił, może to właśnie była zapłata jaką miał uiścić za rzucenie czaru?

Możemy też założyć inną wersje wydarzeń. Chłopak już był pod wpływem magii, jego umysł był pod kontrolą jakiegoś czarnoksiężnika lub wiedźmy lub też nawet jakiejś istoty z głębin kosmosu lub z innego wymiaru która miała jakiś cel w wyrządzeniu krzywdy tym trzem kobietom?

Makabryczne znalezisko w znanym kurorcie

W pobliżu kurortu Acapulco w mieście Chilpancingo w stanie Guerrero w Meksyku znaleziono dziewięć ludzkich ciał pozbawionych głów. Wszystkie ofiary to mężczyźni. Oficjalne media podają że za sprawą stoją toczące między sobą i z państwem wojnę kartele narkotykowe. Jednakże czy za takim wydarzeniem może stać po prostu boss mafii? Po co miałby obcinać głowy akurat dziewięciu mężczyznom akurat na dziewięć dni przed nowym rokiem? Rokiem 2009?

Jeśli przyjrzymy się sprawie z mniej czysto naukowej perspektywy dostrzeżemy te zależności. Ci ludzie zostali rytualnie zamordowani a ich głowy odcięto w konkretnym celu. Trwa wojna z przestępczością więc władze miasta nie przekazały do wiadomości publicznej informacji w jakich okolicznościach znaleziono głowy, nie pisnęli ani słówkiem o dziwnych symbolach wymalowanych krwią w pobliżu znaleziska, resztkach świec i resztkach spalonych notatek zapisanych koślawym pismem w dziwnym języku. Nikt nie chciał siać paniki o mordującym ludzi, dziwnym kulcie.

Pobili “czarownice” kijami i obcięli im włosy

W środkowych Indiach w stanie Chhattisgarh w pewnej niewielkiej wiosce dokonano linczu na 50 kobietach będących rzekomo czarownicami. Pobito je i obcięto im włosy w czasie trwającej dziewięć dni ceremonii oczyszczenia.

Dla Badacza Tajemnic oczywiste jest że w prowincjonalnej wiosce nie mogło mieszkać obok siebie 50 kobiet które czytały prawdziwe grimuary magii tajemnej lub poznały jeszcze gorszą prawdę o świecie, wątpliwe jest też żeby były wróżkami, znachorkami i guślarkami. Oczywiście takie kobiety są w prawie każdej wsi ale jest ich co najwyżej pięć a nie pięćdziesiąt.

Jak podają media do samosądu na wiedźmach ludzi nakłonił miejscowy duchowny, z punktu widzenia prawa to on jest odpowiedzialny za znęcanie się nad tymi kobietami. A z naszego? Najprawdopodobniej też. Wśród tych pięćdziesięciu pań część mogła odkryć mroczne sekrety przywódcy duchowego, mogły widzieć jak niektórymi nocami udaje się na nawiedzone wzgórza gdzie odmawia modły przed dziwnym, prastarym kamieniem, mogły widzieć jak czyta liczące setki lat, pożółkłe księgi które sprowadzał z daleka. A duchowny dowiedział się że one znają jego sekret. Dlatego też poprowadził ludzi przeciwko tym kobietom chcąc zapewnić sobie spokój.

“Kosmiczne bomby” wywołały kataklizm na Ziemi

470 milionów lat temu na Ziemie spadł rój meteorytów który wywołał ogromne fale tsunami i trzęsienia ziemi, było to skutkiem zderzenia dwóch olbrzymi asteroid pomiędzy Marsem a Jowiszem.

Jaki to mogło mieć wpływ na ówczesną Ziemię? Naukowcy nie wiele nam powiedzą ale dzięki starym księgom i pergaminom wiemy że 480 milionów lat temu umysły Wielkiej Rasy z Yith opanowały ciała stożkowatych istot i pokonał rasę latających polipów. Bombardowanie metorytami mogło jednak w tym czasie spowodować powstanie latających polipów przeciwko Wielkiej Rasie, część z nich mogła zbiec ze swych podziemnych więzień i skryć się gdzieś na świecie, założyć nowe, niewielkie kolonie z dala od swej “ojczystej” Australii.

Dlatego wcale nas nie powinno zdziwić jeśli gdzieś na Grenlandii przyjdzie nam natrafić na zdegenerowaną, ukrytą głęboko w podziemnych jaskiniach osadę latających polipów.